Albo chodzę nie do tych kawiarń, albo zamawiam nie te rodzaje kawy, albo po prostu nie mam gustu. Smth of that. Ale ostatnio w większości miejsc, gdzie ja wpadam, aby wypić kawy, mi się nie podoba ten napój. Przypominają się stare czasy, kiedy mnie całkowicie zadowalało żyć życiem studenckim i najbardziej ja lubiłem pić kawę z pieprzem. Czarna kawa daje aromat, a pieprz nadaje jakiejś brutalności.
Teraz ja przychodzę do bardzo dobrych kawiaren i piję jakieś ich wynalazki, ale tego zadowolenia już nie ma. Chyba trzeba szukać jakiś własny przepis idealnej kawy, a potem prosić go wszędzie. W sumie dokładnie tak i robią moi przyjaciele, które też często piją kawę poza domem. They are social. Pamiętam, jak w jednej kawiarni moi przyjaciele wyjaśniali cały przepis przygotowania kawy, włączając w to "zamiast cukru - miód" i "dodać troszkę cynamonu". Pozdrawiam Was, jeśli to czytacie :)
Albo po prostu trzeba rozsmakować kawę? Mówią, że Starbucks - wyjątkowe paskudztwo, gdy pijesz po raz pierwszy. Ale potem się przyzwyczajasz i dopiero wtedy pojawia się smak.
Co dotyczy kawiaren, to w niedzielę pokazali mi zajebiste miejsce, które nazywa się "Cico" (czemu mi sie chcę powiedzieć "Chico"?). Jeśli na górze - zwykla kawiarnia, to na dole trochę przyciemnione miejsce, gdzie stoi dużo kanap i łóżka, na które można sie położyć. Szczególnie mi się spodobało miejsce pod schodami - takie łóżko, zupełnie uniewidocznione, gdzie można leżeć, gadać, pić kawę - i Ciebie nikt tam nie widzi. A więc mozna robić wszystko, co chcesz. Prawie wszystko :) Prawie wszystko z tego, na co pozwala Twój stopień wewnętrznej wolności :)
wtorek, 20 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)