http://brutal.blog.onet.pl/Przekroj-spoleczenstwa,2,ID394808354,DA2009-11-20,n
Przysłali do mnie ten link. Jedyne co mam na końcu do powiedzenia - i Ci ludzie mówią mi, że nie mam racji i że na pewno wiedzą, co mam robić. Tja....
poniedziałek, 30 listopada 2009
Od problemy czy do problemy?
Teraz mogę powiedzieć - ruszył w Rosji projekt, nad którym pracowałem. To jest najbardziej perspektywny projekt dotyczący socjalnej dynamiki i komunikacji międzyludzkiej. Jeśli wszystko będzie ok... Zajęło mi to ostatnie 5 dni ostrej pracy. Innym ludziom to zajęło 5 lat, żeby takie coś się pojawiło. Za rok opowiem, co to jest :)
Ogólnie, bardzo ciekawie patrzeć na zachowanie ludzi, znając reguly i znając podstawy. Znając psychologię. Prawie nikt nie jest szczęśliwy. That's ok, ponieważ oni sami są winni w tym. Zdecydowana większość ludzi rusza od problemy, a nie do problemy. Mechanizm działania większości ludzi wygląda tak: pojawia się problem - ruszamy wszystkie siły na to, by go zlikwidować. Im większy problem i im szybszy deadline - tym więcej sił. Problem - jak latawnica w dupie - strasznie mobilizuje. Natomiast mało kto likwiduje problemy jeszcze wtedy, gdy się nie pojawili. Na tych ludzi my właśnie patrzymy jako na takich wzorców, nie myśląc, że kiedyś i z nami tak będzie. Chociaż róznica jest właśnie w tym - sposób poruszania - od problemy czy do problemy.
Przypomina się jeden epizod z ostatniego wyjazdu do Białorusi, gdy zobaczyłem w klubie dziewczynę, o której myślałem, że pomiędzy nami może coś być. Ale to było 3 lata temu, gdy jeszcze nie wiedziałem co i na jakich zasadach działa. Spieprzyłem of course. Zaszła wymiana standardowymi "Jak się masz? Co u Ciebie". I na jej pytanie ja odpowiedziałem dość standardowo:
- Wszystko fajnie! *tu ja się zastanowiłem - ja nie powiedziałem jej dokładnie tego, co czułem - ja nie powiedziałem prawdziwej odpowiedzi, sam czas dodać* Jestem szczęśliwy.
Standardowa odpowiedź, która zmieniła wyraz jej twarzy. Ponieważ tym razem powiedziałem całkowitą prawdę. Stan permanentnego szczęścia, które odczuwam z ciągiem mojego życia. Czy ja byłem pierwszy naprawdę szczęśliwy człowiek, którego ona spotkała? Nie zdziwię się.
Ja mam wiele. I zdrowie, żeby przyjść i wziąć pozostałość. Да будет так!
Ogólnie, bardzo ciekawie patrzeć na zachowanie ludzi, znając reguly i znając podstawy. Znając psychologię. Prawie nikt nie jest szczęśliwy. That's ok, ponieważ oni sami są winni w tym. Zdecydowana większość ludzi rusza od problemy, a nie do problemy. Mechanizm działania większości ludzi wygląda tak: pojawia się problem - ruszamy wszystkie siły na to, by go zlikwidować. Im większy problem i im szybszy deadline - tym więcej sił. Problem - jak latawnica w dupie - strasznie mobilizuje. Natomiast mało kto likwiduje problemy jeszcze wtedy, gdy się nie pojawili. Na tych ludzi my właśnie patrzymy jako na takich wzorców, nie myśląc, że kiedyś i z nami tak będzie. Chociaż róznica jest właśnie w tym - sposób poruszania - od problemy czy do problemy.
Przypomina się jeden epizod z ostatniego wyjazdu do Białorusi, gdy zobaczyłem w klubie dziewczynę, o której myślałem, że pomiędzy nami może coś być. Ale to było 3 lata temu, gdy jeszcze nie wiedziałem co i na jakich zasadach działa. Spieprzyłem of course. Zaszła wymiana standardowymi "Jak się masz? Co u Ciebie". I na jej pytanie ja odpowiedziałem dość standardowo:
- Wszystko fajnie! *tu ja się zastanowiłem - ja nie powiedziałem jej dokładnie tego, co czułem - ja nie powiedziałem prawdziwej odpowiedzi, sam czas dodać* Jestem szczęśliwy.
Standardowa odpowiedź, która zmieniła wyraz jej twarzy. Ponieważ tym razem powiedziałem całkowitą prawdę. Stan permanentnego szczęścia, które odczuwam z ciągiem mojego życia. Czy ja byłem pierwszy naprawdę szczęśliwy człowiek, którego ona spotkała? Nie zdziwię się.
Ja mam wiele. I zdrowie, żeby przyjść i wziąć pozostałość. Да будет так!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)