poniedziałek, 22 lutego 2010

Najlepszy week-end w moim życiu

Piątek - obiad w Galerii Bałtyckiej (Asiahung). Noc w Nowej Republice. Impreza na parkiecie nasza. Stwiedziłem, że dziewczyny wcale nie wiedzą, co robić, by poznać facetów. Tylko do nas zrobili z 3 autentyczne i jasne podejścia. I żadne z nich nie było twórcze. Pierwsze - gdy dziewczyna z 5 razy próbowała się wbić do naszego kółka. Mnie aż w pewnym momencie szkoda jej się zrobiło :)

Drugie jeszcze smieszniejsze. Dziewczyna kupuje piwo i idzie do nas. Stoi. Milczy. Co jest? Milczy. Tak mija z 5 minut. Potem mówi: "Jakąś głupio mi jest", patrzy na reakcję (a więc na jej brak) i idzie sobie. Ja rozumiem, że większość dziewczyn nie potrzebuje umiejętności podrywania facetów, bo mają wybór, ale jeśli chcecie mieć kogoś naprawdę wartościowego - fajnie to umieć. Może kiedyś poradnik napiszę :)

Następne dziewczyny dostały propozycje wprost: "Ej, dziewczyny, kupcie nam drinki" :D

Sobota. White Fartuch Party w Medyku. Teraz plan był jeszcze lepszy - ubrać się na czarno (gdy wszyscy są w białych fartuchach) i zrobić imprezę. Nie, nie tak... IMPREZĘ! To nam się udało w pierwsze 2 godziny. Potem przyszło dużo pijanych studentów i zrobiło się strasznie gorąco i duszno. Więc musieliśmy o 1 rano wskoczyć do auta i się zmyć stąd.

Niedziela - bilard w U7. Mimo mojej dobrej gry - byli ludzie, którzy grali lepiej :)

To tak wkrótce. Just info. Emocji nie da się opisać.

Twitter

Od niedawna mam konto na Twitter. Ostatni wpis Twitter jest widoczny po prawej stronie w tym blogu.

Więcej na http://twitter.com/Blueprint_Ten